Powstało w 1995 roku...
Nie, nie oskarżam tu autorów hitu Rihanny o plagiat. Raczej mam żal do Roberta Jansona, że kiedyś pisał przeboje jakościowo porównywalne z tymi, które dziś powstają na zachodzie za grube pieniądze podczas, gdy dziś dołącza się do pochodu średniaków. Dwie piosenki, które dzieli ponad piętnaście lat mają bardzo podobny klimat i dynamikę. Melodia jest na tyle podobna, by to zauważyć, ale daleka od plagiatu.
Pomyśleć, że w latach dziewięćdziesiątych nie mogłam znieść marudzenia mojej babci, że najlepsza muzyka powstała w czasach jej młodości, a dziś mnie tęskno do dekady, kiedy każda polska wokalistka, czy zespół wypuszczał przeboje zapamiętywalne na dłużej niż radiowy dżingiel, z tekstem, który miał coś znaczyć, a nie tylko się rymować... Nie mówię tu o muzyce ambitnej, bo ta dziś ma się całkiem nieźle. To radiowy polski pop schodzi na psy, konkretnie na pudelki i o tym będzie ten blog. O piosenkach dobrych i beznadziejnych... O gwiazdach i rozgwiazdach, o nadziejach i rozczarowaniach. Jeśli z góry uważacie pop za paskudny gatunek, jeśli go nie lubicie, to nie będzie miejsce dla Was. Jeśli lubicie usłyszeć czasem piękną melodię w radio, zaglądajcie tu czasem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz