Polskie stacje telewizyjne otwarcie i bez sentymentów spierają się, co niezbędne jest, by pojawiła się nowa gwiazda na scenie muzycznej. A wiecie, co jest najlepsze w tym sporze? Wszystkie trzy mają rację. Żeby zaistniała gwiazda, która porwie tłum, potrzebny jest zarówno "The voice", "Tylko muzyka" i "X-Factor". Te trzy składniki (jak dochodzi czwarty, zwany "Top model" jest jeszcze lepiej, ale im mocniejsze trzy główne, tym mniej niezbędny jest) gwarantują nam pojawienie się kogoś ciekawego, kto nie zniknie po jednym przeboju, który śpiewa cała Polska mimo, że nie rozumie tekstu, po jednej papkowatej płycie, po jednej błyszczącej okładce w "Gali". Brak któregokolwiek z wymienionych składników powoduje, że otrzymujemy popowy fastfood okraszony sosem o smaku r'n'b, rocka, etc., ale z dodatkiem wielu sztucznych, wygenerowanych w studiu "E". Efekty? Nasyci nas, poprawi humor na chwilę, a stępi smak na wiele tygodni, jeśli nie na dłużej. Na muzyczne wzdęcie nie pomoże nawet Dorota Wellman.
Florence Welch. Florence nie tylko znalazła swój unikalny styl w modzie, ale przede wszystkim ma wszystkie trzy składniki, o których wspomniałam: hipnotyzujący (czy może powinnam powiedzieć hipnotajzing;-)) "The voice", porywający tłumy "X Factor", a przede wszystkim "Tylko muzykę". Kilka dni temu, pierwszy raz usłyszałam "Shake it out". Do chwili obecnej nie mogę uwolnić się od tej muzyki, mam dreszcze i łzotok za każdym razem, gdy ją słyszę, a teledysk... Splot przepięknych, onirycznych obrazów.Licznik na YouTube wciąż bije - liczba odsłon szybko przekroczyła milion:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz